Archiwum
Październik 2009
2009-10-03-Zawody Quadów o Puchar Stanisławki
Posted on Październik 04th, 2009 by AreS
“Trochę sukcesu przydaje się nawet ludziom najmniej dbającym o sławę.” - Maria Dąbrowska
Ze względu na to że dzień zawodów był tak przepełniony wydarzeniami zmuszony jestem podzielić wydarzenia na "Przed zawodami", "Zawody", "Po zawodach" ;-]. A więc ... ok. godz. 13 przyjechały samochody terenowe, po pokonaniu trawersów udali się do wąwozu tam próbowano swoich sił na bardzo stromym podjeździe. Wszystkim udało się go pokonać a nawet odbyła się próba pokonania tyłem ale nieudana. Następnym etapem była kopalnia piachu ale i tam poradzono sobie bez większych problemów. Na koniec zostało błoto i okazało się że to najgorszy element do pokonania, Pierwsze pojazdy pokonały breję ale dwóm ostatnim ta sztuka się nie udała. O godz. 15 rozpoczęły się zawody, ze względu na bardzo dużą liczbę uczestników organizatorzy musieli skrócić program zawodów ograniczając go jedynie do czasówki na torze. Impreza rozpoczęła się od parady wszystkich maszyn po trasie toru. Najpierw wystartowały quady przeprawowe których było najwięcej (10 zawodników) ale najlepszym okazał się Adam Rzepecki (5.09.60 min) startujący na Suzuki KingQuadzie 750. Jako drudzy wystartowali właściciele quadów sportowych a tu najlepszym okazał się Michał Szewczak (4.11.72 min). I ostatni ruszyli właściciele motocykli Cross a tu najlepszym okazał się Piotr Kuśmierzak (4.08.37 min). Po rozdaniu nagród oczywiście impreza się nie zakończyła ognisko płonęło do późnych godzin nocnych a uczestnicy ponownie wystartowali w zawodach tylko tym razem jeździli na byku "rodeo" i tu też byli zwycięscy i pokonani. Zimne piwko, kiełbaski z ogniska i inne bardzo pyszne potrawy przygotowane przez organizatorów pozwoliły nam imprezować do późnych godzin nocnych. Zapraszam do "Galerii Video".
Posted on Październik 19th, 2009 by AreS
“Gdy jesteś w piekle możesz zaufać tylko diabłu.” - Piła II
Wyruszyliśmy w sobotę ok. godz. 13 i udaliśmy się w kierunku Rzeźni, my to znaczy Lansior, Adecki, Tomek, Paweł, Mariusz, Ja i Sylwia oraz drugi Tomek. Pogoda była w miarę ale od czwartku padał śnieg a później deszcz i bardzo silne wiatry więc drogi dojazdowe były pełne błota i wody, pozwalały wykazać się oponkom. Kiedy dotarliśmy na "Rzeźnię" napotkaliśmy kilka samochodów terenowych biorących udział w rajdzie organizowanym w okolicach Kazimierza. Dla samochodów to był teren praktycznie nie do pokonania ale ekipy dawały z siebie wszystko, główną rolę odgrywały w tej zabawie wyłącznie wyciągarki. My praktycznie bez większych problemów pokonaliśmy trasę do połowy, najwięcej problemów nam sprawiły koleiny po samochodach. Na koniec trasy udaliśmy się jedną z odnóg która okazała się niemożliwa do pokonania, ze względu na masę powalonych drzew. Udaliśmy się drugim wyjazdem tam powalone było tylko jedno drzewo z którym uporaliśmy się bez większych problemów. Przemoczeni, zmarznięci i wygłodniali gdzyż nie spodziewaliśmy się że trasa tak drastycznie zmieni stopień trudności, udaliśmy się do bazy gdzie napełniliśmy nasze żołądki i do nocy siedzieliśmy przed płonącym kominkiem popijając piwko i inne % ;-]
Posted on Październik 27th, 2009 by AreS
“
Ci, którzy po zwycięstwie spoczęli na laurach są już martwi..” - Antoine De Saint - Exupery
Zbiórka była zaplanowana na godz. 11 ale jak zwykle nic z tego nie wyszło ;-]. Wyruszyliśmy ok. 13, my czyli Kasper, Lansior, Pepa, Sylwek, AreS i Sylwia.i Udaliśmy się na lajtowe przejazdy po polnych drogach, w jednej leśnej przełęczy napotkaliśmy powalone drzewa ale mając ze sobą osprzęt specjalny w postaci piły spalinowej daliśmy sobie radę w mig. Ok. 16 dołączył do nas Bmo ale za to odpadł Lansior z powodu odnawiającej się kontuzji. Udaliśmy się w rejon leśnych bagien ale zanim dotarliśmy na miejsce zapadła całkowita ciemność. Przemierzaliśmy leśne grzęzawiska a towarzyszyły nam tylko światła naszych maszyn, padający deszcz i ryk silników. Napotkaliśmy mnóstwo powalonch drzew, mokradeł oraz bagiennych strumyków, teren okazał się bardzo ciężki a totalne ciemności i deszcz niczego nie ułatwiały. Po powrocie do bazy przemoczeni i wygłodniali zebraliśmy się do oglądania Gołota vs Adamek ;-]. Ok 01:00 Sławek wpadł na pomysł na zaprezentowanie jazdy Land Roverem Sportem w terenie. Wynik był taki że utkneliśmy w szczerym polu. Rano wyrwał go dopiero traktor. W niedzielę dołączył do nas Adam oraz Sławek i udaliśmy się na "Rzeźnię" celem udrożnienia jednej odnogi. Rzeźnia jak zwykle dała wszystkim popalić na miejscu dołączyli do nas Paweł, Mariusz i Tomek. Drzew nie udało nam się usunąć ponieważ Pepa utopił piłę w bajorku błotnym. Wszyscy skatowani do bólu wróciliśmy do bazy. Weekend musimy zaliczyć do jednego z cięższych.